Sobota, 21 Października 2017 roku.

Rosja broni brazylijskiego mięsa

Rosja zapowiedziała bardziej szczegółowe kontrole mięsa pochodzącego z Brazylii. Organ inspekcji sanitarnej, Rosselkhoznadzor  zapowiedział, że nie podejmie innych działań w tej sprawie.

Według informacji przedstawionych przez brazylijską służbę weterynaryjną z 21 zakładów zamieszanych w skandal mięsny aż 19 nie posiadało zezwoleń na eksport do Federacji Rosyjskiej. Jeden z dwóch pozostałych zakładów posiadał odpowiednie uprawnienia, lecz zostały one zawieszone w związku z wynikami kontroli weterynaryjnej ostatnich dostaw. Udział jednego uprawnionego zakładu w skandalu to dla rosyjskich władz za mało, by podjąć bardziej drastyczne decyzje w sprawie importu brazylijskiej wołowiny oraz drobiu.

W obronie brazylijskich kolegów stanął również rosyjski przemysł przetwórstwa mięsnego. Prezes holdingu Miratorg, Viktor Linnik, opierając się na 20 letniej relacji handlowej z Brazylijczykami powiedział: Z perspektywy osób pracujących w branży mogę powiedzieć, że nie stało się nic nadzwyczajnego. Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że na tysiące zakładów nieprawidłowości wykryto zaledwie w dwudziestu, z czego mogły one wynikać z braku sumienności tamtejszych inspektorów weterynarii. Tego typu sytuacja mogłaby mieć miejsce w dowolnym kraju na świecie.".

Jego zdaniem nagonka medialna i restrykcje na import brazylijskiego mięsa są objawami zaostrzonej rywalizacji na światowych rynkach i tak naprawdę nie mają nic wspólnego z jakością importowanych produktów. Opinie tą podziela prezes Narodowego Stowarzyszenia Mięsnego, Siergiej Juszyn, którego zdaniem wina za  całą sytuację spada zarówno na eksporterów, jak i importerów podejrzanego mięsa: W wielu krajach europejskich nadzór weterynaryjny nie działa najsprawniej. Nie zdziwiłbym się, gdyby europejscy, lub też amerykańscy importerzy mięsa za drobną opłatą nie przymykaliby oczu na potencjalne nieprawidłowości.".

Według prognoz Uszyna potencjalny zakaz importu brazylijskiego drobiu nie pociągnąłby za sobą większych konsekwencji – zaspokaja on jedynie 0,5 % rosyjskiego zapotrzebowania. Inaczej sprawa ma się z wołowiną, a tego typu decyzja Rosselkhoznadzoru mogłaby oznaczać znaczny wzrost cen i być sporą szansą dla innych eksporterów, głównie z innych krajów Ameryki Południowej.

Źródło: gloablmeatnews.com

Artykuły powiązane